2007-10-24 » Znowu wiało w oczy. Piach wciskał się do ust jakby szukając tam lepszej przyszłości. A takiej nie miał szans tu znaleźć.
Było nas pięcioro. Ciężkie buty, słone krople na twarzach. I słońce.
TO ukochane słońce.
Którego nienawidziłam.
Weszliśmy w końcu do domu.
Drewniany, bez zbędnych sprzętów. Nie wiem czy było tam coś więcej niż stół [...]